- Chicago Tribune
- Detroit Free Press
- New York Times
- Pat Robertson
- Sunday Telegraph
- e-wprost
- Forbes
- Manager Magazin
05/2006
Premierę książki na rynku polskim poprzedziły entuzjastyczne opinie recenzentów angielskich i amerykańskich oraz zaskakująco wysokie pozycje na tamtejszych listach bestsellerów książkowych. Zazwyczaj do tego typu informacji podchodzę z nieufnością. Im więcej milionów egzemplarzy sprzedanych w USA, im więcej cytatów z "New York Timesa" na okładce, tym bardziej bolesne z reguły rozczarowanie. Tak mogło być i tym razem. Specjalistyczna, niszowa książka, kompletnie niezrozumiały tytuł i chór "dyżurnych" zdawałoby się entuzjastów. Mogło być - ale na szczęście nie było.
Steven D. Levitt I Stephen J. Dubner, autorzy "Freakonomii", znaleźli i zrealizowali znakomity pomysł na książkę. Pozornie opisali wycinek rzeczywistości, korzystając z ogólnie znanych i wykorzystywanych narzędzi ekonomicznych, potocznej wiedzy oraz utrwalonych często opinii. Ale wynik tego opisu jest zaskakujący. Ich konkluzje różnią się w znaczący sposób od dotychczasowych przekonań i pozornie jednoznacznych wyników badań. Korzystając z tych samych danych, Levitt i Dubner obalają wiele z niekwestionowanych dotychczas poglądów. W tym najbardziej - zwłaszcza dla Amerykanów - bulwersujący, kompletnie odmienny od powszechnie przyjętego i ogłoszonego powód spadku przestępczości w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach.
Prócz odpowiedzi napytanie "Gdzie się podziali przestępcy?", dowiadujemy się z kart książki o pożytkach płynących ze sprzedaży bajgli, o ciemnych kulisach sportowej rywalizacji w sumo oraz mechanizmy kierujące dealerów narkotyków. Rozważania na temat rodziców i wpływu wyboru imienia na życie ich dzieci sąsiadują z niecodziennym porównaniem agentów nieruchomości oraz członków Ku-Klux-Klanu. Nie ma w tym przypadku. Kluczem do książki są nietypowe, ciekawie postawione pytania. Autorzy "Freakonomii" we wszystkim szukają drugiego dna, traktują ekonomię inaczej niż akademiccy naukowcy, nieortodoksyjnie, i stąd ów zaskakujący wynik. Wszystko wskazuje na to, że powstała pierwsza książka z ekonomią w tytule, która i u nas w Polsce trafi na listy bestsellerów, i to niekoniecznie ekonomicznych.